Już pierwsze sekundy po narodzinach są momentem cudu. Ciało noworodka styka się ze skórą matki, a w tym spotkaniu dzieje się coś więcej niż tylko fizyczny kontakt. Dochodzi do potężnego uwolnienia oksytocyny — hormonu miłości, przywiązania i głębokiego poczucia bezpieczeństwa.
Oksytocyna to neuropeptyd i hormon który odgrywa kluczową rolę w tworzeniu więzi międzyludzkich, wzmacnianiu zaufania, redukowaniu stresu i budowaniu dobrostanu psychicznego. Choć kojarzona jest głównie z macierzyństwem i porodem, jej znaczenie dalece wykracza poza salę porodową.
Dotyk, który leczy
Już w 2005 roku badania przeprowadzone przez neurobiologa Paula Zaka, znanego jako „Dr. Love”, pokazały, że nawet 5 przytuleń dziennie może znacząco podnieść poziom oksytocyny, a tym samym obniżyć poziom kortyzolu — hormonu stresu. Wystarczy prosty uścisk, dotyk ramienia, czułe spojrzenie, by uruchomić lawinę neurochemii, która czyni nas bardziej otwartymi, spokojnymi i szczęśliwymi.
Co ciekawe, badania na Uniwersytecie w Pizie (2025) wykazały, że kontakt wzrokowy między bliskimi osobami również znacząco zwiększa poziom oksytocyny — nawet bez fizycznego dotyku. Potwierdza to, jak silnie jesteśmy połączeni emocjonalnie przez wzajemne spojrzenia.
Magiczne sytuacje codzienności

SAMOTNOŚĆ-CICHY ZABÓJCA OKSYTOCYNY
Z psychologicznego punktu widzenia chroniczny brak kontaktu fizycznego i bliskości obniża poziom oksytocyny, co może prowadzić do pogorszenia nastroju, stanów depresyjnych, a nawet obniżenia odporności. W czasie pandemii COVID-19 świat doświadczył tego globalnie – ludzie cierpieli nie tylko z powodu izolacji społecznej, ale również z powodu biochemicznego głodu przywiązania.
Szczególnie osoby starsze, które często nie mają regularnego kontaktu z bliskimi, cierpią z powodu braku tej „miłosnej chemii”. Socjolodzy alarmują: społeczeństwa zachodnie cierpią na deficyt dotyku. W Japonii powstały nawet kawiarenki przytuleń (cuddle cafés), a w Stanach Zjednoczonych – usługi zawodowych „przytulaczy”, którzy oferują godzinne sesje kontaktu fizycznego bez kontekstu seksualnego, tylko po to, by nasycić głód oksytocyny.
Dlaczego oksytocyna jest tak ważna społecznie?
Z socjologicznej perspektywy oksytocyna to nie tylko substancja „wewnętrzna” – to spoiwo społeczne. Dzięki niej społeczeństwa mogą się rozwijać, współpracować i tworzyć wspólnoty. Zaufanie, altruizm, opieka nad słabszymi – wszystkie te cechy opierają się na neurochemicznych procesach, w których oksytocyna gra główną rolę.
Wielu badaczy wskazuje, że zaufanie społeczne w danej kulturze może być wprost proporcjonalne do poziomu interakcji sprzyjających wytwarzaniu oksytocyny. Tam, gdzie dominuje chłód, brak fizycznego kontaktu i anonimowość – poziom zaufania spada.
Jak możemy podnieść poziom oksytocyny w życiu codziennym?

W świecie, gdzie dominują szybkie tempo życia i cyfrowe relacje, oksytocyna przypomina nam o tym, co naprawdę nas kształtuje – autentyczne więzi, ciepło drugiego człowieka i moc bliskości. To właśnie codzienne, drobne gesty – przytulenie, spojrzenie pełne troski, wspólnie spędzony czas – tworzą fundament naszego dobrostanu psychicznego i społecznego.
Nie chodzi o wielkie deklaracje, lecz o świadome pielęgnowanie relacji, które budują poczucie bezpieczeństwa i zaufania. Może więc warto zatrzymać się na chwilę i dostrzec, jak ogromne znaczenie ma dotyk, obecność i prawdziwa bliskość?




