W samym środku piekła II wojny światowej, gdy tysiące polskich rodzin deportowano na Syberię, los napisał niezwykły rozdział historii. Po ewakuacji z ZSRR wraz z Armią Andersa część polskich dzieci znalazła schronienie na zupełnie innym krańcu świata – w Afryce. Kontynent pełen egzotyki i światła stał się dla nich miejscem, gdzie mogły na nowo poczuć smak dzieciństwa.
Film dokumentalny „Afryka mojego dzieciństwa”, wyreżyserowany przez Ewę Misiewicz, wprowadza nas w tę niezwykłą historię. Opowiada o polskich dzieciach, które po tułaczce przez Iran i Indie trafiły do Kenii, Ugandy, Tanzanii i innych krajów wschodniej oraz południowej Afryki. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu rządów brytyjskich kolonii, które stworzyły specjalne osiedla dla polskich uchodźców w latach 1942–1952. W tamtym czasie na afrykańskiej ziemi znalazło schronienie około 20 tysięcy Polaków, w tym wiele dzieci.
Dzieciństwo pod afrykańskim niebem

Dla dzieci, które wcześniej zaznały głodu, mrozu i strachu, Afryka była jak inny świat. Miejsca takie jak Tengeru w Tanzanii czy Masindi w Ugandzie stawały się małymi polskimi wioskami, pełnymi życia i nadziei. Wspomnienia dawnych mieszkańców tych osiedli pełne są obrazów bujnej przyrody, wysokich traw sawanny i majestatycznych baobabów. Egzotyczna przyroda, ciepły klimat i życzliwość miejscowej ludności łagodziły rany wojny.
Dzieci biegały boso po czerwonej ziemi, kąpały się w rzekach, czasem pełnych dzikich zwierząt, i odkrywały świat tak różny od tego, co znały. Choć życie w osiedlach nie było łatwe, wspomnienia z tamtych lat wciąż brzmią jak opowieść o magii dzieciństwa. Dorośli zmagali się z tęsknotą za ojczyzną, ale dla najmłodszych Afryka stała się ich światem – miejscem, gdzie mogli być beztroscy.
Egzotyka, która pozostaje w sercu
Dla wielu z tych dzieci Afryka stała się symbolem wolności i raju utraconego. W filmie „Afryka mojego dzieciństwa” bohaterowie wspominają tamte czasy z nostalgią. Po latach wracają w te miejsca, próbując odnaleźć ślady dawnego życia. Niektórzy mówią, że choć wojna zabrała im wiele, Afryka dała im coś równie cennego – przestrzeń do snucia marzeń, doświadczania piękna i budowania wspomnień na całe życie.
Historia, która inspiruje
„Afryka mojego dzieciństwa” to niezwykła opowieść o sile przetrwania i dziecięcej adaptacji. Reżyserka Ewa Misiewicz uchwyciła nie tylko realia historyczne, ale też emocje i obrazy, które budzą w widzach zachwyt. Film przypomina, że dzieciństwo, nawet w najtrudniejszych czasach, potrafi być momentem magii i odkrycia, a doświadczenia z pierwszych lat życia mogą na zawsze ukształtować naszą tożsamość.
To film, który warto zobaczyć – nie tylko po to, by zrozumieć historię, ale również, by na nowo docenić siłę wspomnień, które niosą nas przez życie. Afryka dla tych dzieci była czymś więcej niż przystankiem na drodze tułaczki. Stała się symbolem nadziei, beztroski i piękna, które mimo wojny mogło rozkwitnąć w ich sercach.




