Iluzja posiadania: o sztuce odpuszczania

Istnieje pewna iluzja, w którą wpadamy niemal od urodzenia – przekonanie, że coś należy do nas. Że możemy coś zatrzymać na zawsze. Że ludzie, rzeczy, emocje czy nawet nasze własne ciało są nam dane na stałe. Tymczasem życie zdaje się mieć własny, kapryśny rytm. Przypomina rzekę, która nigdy nie zatrzymuje się w jednym miejscu – możemy zanurzyć dłoń w jej nurcie, ale nie możemy uchwycić wody.

Utrata jako reguła istnienia

Anthony de Mello w swoich rozważaniach przypomina, że cierpimy, ponieważ przywiązujemy się do tego, co nie jest nam dane na zawsze. To, co posiadamy, jest jedynie chwilowym darem – nie własnością, lecz wypożyczeniem. Miłość, przyjaźń, zdrowie, nawet nasze własne myśli – wszystko przemija, zmienia się, ulega transformacji.

Buddyjscy mnisi, medytując nad nietrwałością rzeczy, codziennie kontemplują śmierć. Nie po to, by się jej bać, ale by zrozumieć, że każda chwila, którą przeżywają, jest darem. Ich szaty są lekkie, mają tylko tyle, ile można unieść na plecach. Żyją w świadomości, że nie ma nic, czego można się uchwycić.

Rzeczywistość jest płynna

Nawet nasza własna tożsamość jest iluzją trwania. Każdego dnia umiera w nas ktoś, kim byliśmy wczoraj, a rodzi się ktoś nowy. Komórki naszego ciała wymieniają się co kilka lat, nasze myśli ewoluują, pragnienia, które wydawały się niegdyś absolutne, rozpadają się jak jesienne liście.

Heraklit mówił: „Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki”. Bo gdy próbujemy to zrobić, ani rzeka nie jest już taka sama, ani my nie jesteśmy tacy sami.

Dlaczego więc trzymamy się złudzeń?

Umysł kocha przewidywalność. Lęka się nieznanego, więc buduje struktury, do których można się przywiązać. Wierzymy, że miłość, którą mamy, przetrwa na zawsze. Że zdrowie, jeśli jest nam dane dzisiaj, będzie z nami i jutro. Że świat będzie działał według naszych oczekiwań.

Ale życie toczy się własnym rytmem. Zabiera nam rzeczy, które kochamy, ludzi, których cenimy, a nawet przekonania, które wydawały się nam fundamentem.

Jak się uwolnić?

Nie chodzi o to, by wyrzec się wszystkiego, lecz by nauczyć się sztuki odpuszczania. Cieszyć się, ale nie przywiązywać. Kochać, ale nie oczekiwać. Żyć w pełni, ale nie żądać od życia, by było czymś innym, niż jest.

Wschodni mistycy mówią: „Trzymanie się czegokolwiek jest jak ściskanie w dłoni piasku – im mocniej ściskasz, tym więcej tracisz”.

Wyobraź sobie, że jesteś wędrowcem w świecie, w którym nic nie należy do Ciebie. Że każda osoba, którą spotykasz, jest jedynie towarzyszem na krótkim odcinku drogi. Że wszystko, co dostajesz, jest pożyczone, a każda chwila to dar, który w końcu będziesz musiał oddać.

Czy potrafisz się na to zgodzić?

Czy masz odwagę przeżyć życie bez kurczowego trzymania się czegokolwiek?

Jeśli tak, być może odkryjesz tajemnicę, o której mówili mistycy, filozofowie i wędrowcy wszystkich czasów: że prawdziwa wolność zaczyna się wtedy, gdy przestajemy żądać od życia, by było nasze.

Jest tylko teraz. I ono również zaraz zniknie.

Dodaj komentarz

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top