O dualizmie i sztuce nieprzywiązywania się do opinii

Żyjemy w świecie, który wciąż dzieli. Dobre–złe. Sukces–porażka. Prawda–fałsz. Czarny–biały. Umysł ludzki z natury rzeczy skłonny jest do klasyfikowania, oceniania i nadawania znaczeń. Ten mechanizm miał swoje ewolucyjne uzasadnienie – pozwalał szybko reagować i podejmować decyzje. Jednak w świecie przepełnionym opiniami, informacjami i nieustanną potrzebą oceniania siebie i innych, warto zatrzymać się i przyjrzeć pewnemu fundamentalnemu pojęciu: dualizmowi.

Fot. Jannet Serhan

Dualizm to koncepcja, według której rzeczywistość składa się z dwóch przeciwstawnych, często sprzecznych elementów. Znana od starożytności, obecna w filozofii Wschodu i Zachodu, w religiach, mitach i symbolice. W kulturze Wschodu – np. w taoizmie – dualizm nie oznacza jednak walki, lecz współistnienie przeciwieństw. Yin i yang nie wykluczają się – one się uzupełniają. Ciemność istnieje tylko dlatego, że znamy światło. Odpoczynek ma sens tylko w zestawieniu z działaniem. Każdy ruch w jednym kierunku budzi potencjał jego odwrotności.

Problem pojawia się wtedy, gdy traktujemy ten dualizm zbyt dosłownie, przywiązując się do jednej ze stron – opinii, przekonań, ocen. Kiedy mówimy „jestem dobry” lub „jestem zły”, przyjmujemy jedną wersję siebie za absolutną prawdę. A przecież człowiek nie jest jednowymiarowy. To, co w jednym kontekście jest wadą, w innym może okazać się siłą. To, co dziś wydaje się porażką, jutro może okazać się punktem zwrotnym.

Nieprzywiązywanie się do opinii – zarówno tych cudzych, jak i własnych – jest aktem wewnętrznej wolności. Nie oznacza to obojętności czy rezygnacji z wartości. To raczej zaproszenie do patrzenia szerzej, łagodniej, z perspektywy, w której świadomość jest większa niż podział. Ucząc się obserwować swoje emocje, reakcje, etykiety, które nadajemy – zyskujemy dystans. Ten dystans to przestrzeń, w której możemy wybierać, zamiast reagować automatycznie.

Fot. Brian Jr Asare

Kiedy ktoś chwali – to miłe, ale nie znaczy, że jesteśmy lepsi. Kiedy ktoś krytykuje – to trudne, ale nie znaczy, że jesteśmy gorsi. Opinia to moment, odbicie, echo czyjegoś punktu widzenia, często niepełnego i nacechowanego jego własnymi historiami, lękami i oczekiwaniami.

W świecie, który wymaga od nas stanowczości, jasnego zdania i szybkiej klasyfikacji, sztuka nieprzywiązywania się do opinii może wydawać się kontrowersyjna. Ale to właśnie ona pozwala nam zachować wewnętrzną spójność, kiedy świat wokół staje się coraz bardziej spolaryzowany.

Warto pamiętać: nie jesteśmy tylko tym, co myślimy, że myślimy. I z pewnością nie jesteśmy tym, co inni myślą o nas. Jesteśmy świadomością, która może objąć obie strony – światło i cień – bez potrzeby oceniania, bez potrzeby przywiązania. I może właśnie w tym, paradoksalnie, tkwi największa wolność.

Dodaj komentarz

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top