W sercu surowej, wulkanicznej krainy Fuerteventury, gdzie krajobrazy przypominają scenerię z innej planety, wznosi się Pico de la Zarza – najwyższy szczyt wyspy, który dumnie patrzy na jej złociste wybrzeża. To nie tylko góra, ale też brama do jednego z najpiękniejszych widoków, jakie można zobaczyć na Wyspach Kanaryjskich.
Już sama droga na szczyt jest podróżą przez czas i przestrzeń. Szlak wiedzie przez pustynne zbocza, na których wiatr rzeźbi w piasku nieskończone wzory. Mimo surowości tego krajobrazu natura nie jest tu martwa – gdzieniegdzie spomiędzy skał wyrastają małe kępy roślin, jakby chciały przypomnieć, że nawet w najsurowszych warunkach życie znajduje sposób, by rozkwitnąć.
Gdy w końcu dotrzesz na wysokość 807 metrów, poczujesz, jakbyś stanął na krawędzi świata. Przed tobą otworzy się widok, który zapiera dech – pod tobą rozciąga się Cofete, jedno z najbardziej dziewiczych i spektakularnych miejsc na całych Wyspach Kanaryjskich. Dziesięć kilometrów złocistej plaży, dzikiej i nietkniętej przez masową turystykę, rozciąga się u stóp Pico de la Zarza, obmywana turkusowymi falami Atlantyku. Woda mieni się wszystkimi odcieniami błękitu, a wiatr niesie zapach soli i wolności.

Z tej wysokości ocean wydaje się nieskończony, a chmury, które czasem osiadają na zboczach góry, dodają temu miejscu mistycznej aury. Patrząc w dół, ma się wrażenie, że Cofete to skrawek raju, który przypadkiem znalazł się na Ziemi. To jedno z tych miejsc, które człowiek może podziwiać, ale nigdy w pełni posiąść – natura jest tu absolutnym władcą.
Niektórzy przychodzą na Pico de la Zarza, by podziwiać krajobrazy, inni, by poczuć siłę wiatru i odosobnienia. To miejsce dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko pięknych plaż i ciepłego słońca – dla tych, którzy pragną poczuć prawdziwą dzikość Fuerteventury i dotknąć jej duszy.




