W chłodny poranek 30 sierpnia 1975 roku świat sportu, a szczególnie Polska, odnotował historyczne osiągnięcie: Teresa Zarzeczyńska-Różańska, stała się pierwszą Polką, która przepłynęła słynny kanał La Manche, łączący Anglię z Francją. Jej wyczyn przeszedł do historii nie tylko ze względu na fizyczną skalę wyzwania, ale i symboliczny wymiar – determinację, z jaką osiągnęła cel, łamiąc bariery zarówno geograficzne, jak i społeczne.
Kim była Teresa Zarzeczyńska-Różańska?

Teresa, urodzona w 1946 roku w niewielkim miasteczku Siemiątkowie od najmłodszych lat wyróżniała się nieprzeciętną energią i uporem. W pływaniu na basenach zdobyła 6 tytułów mistrzyni Polski na dystansach 100 i 200 metrów stylem klasycznym. Z wykształcenia była matematyczką w latach 1972–1990 pracowała jako nauczyciel matematyki i fizyki, a od 1991 jako nauczyciel wychowania fizycznego. Prowadziła zajęcia z młodzieżą, ucząc ich nie tylko technik pływackich, ale i wytrwałości w dążeniu do celów.
Przygotowania do wyczynu
Przygotowania Zarzeczyńskiej trwały ponad trzy lata. Każdego dnia spędzała godziny w basenie, pracując nad techniką, siłą i wytrzymałością. Regularnie ćwiczyła również na otwartych wodach Bałtyku, gdzie mierzyła się z prądami, falami i chłodną temperaturą. Jak sama później wspominała w wywiadach, najtrudniejsze było oswojenie się z samotnością i monotonią długiego pływania.
Ważnym elementem treningu były także konsultacje z dietetykami i lekarzami – Teresa musiała przygotować organizm na kilkanaście godzin intensywnego wysiłku w lodowatej wodzie, gdzie temperatura wahała się między 12 a 16 stopniami Celsjusza. Jej dieta, bogata w węglowodany i tłuszcze, była kluczowa w budowaniu energii i odporności.
Finansowanie wyjazdu i logistykę wyzwania w dużej mierze zorganizowała sama, z pomocą lokalnej społeczności. Jej determinacja i charyzma sprawiły, że szybko znalazła wsparcie wśród sponsorów oraz mediów.
Dzień wyczynu
30 sierpnia 1965 roku Teresa wyruszyła z brytyjskiego Dover o świcie, w otoczeniu łodzi eskortujących ją przez kanał. Przepłynięcie La Manche to nie tylko kwestia siły fizycznej – zmienne prądy, fale i niska temperatura sprawiają, że jest to jedno z najbardziej wymagających wyzwań pływackich na świecie.
Pływaczka musiała mierzyć się z silnymi wiatrami i falami, które zmuszały ją do ciągłych korekt kursu. Nieoczekiwanym utrudnieniem były meduzy, które wielokrotnie parzyły jej skórę. Jak później wspominała, kluczowa była siła psychiczna: „W pewnym momencie chciałam się poddać. Ale wtedy pomyślałam o wszystkich, którzy we mnie wierzą. To dodało mi skrzydeł.”

Po 11 godzinach i 10 minutach Teresa dotarła do brzegu Francji w okolicach Wissant gdzie czekała na nią niewielka, ale entuzjastyczna grupa kibiców. Jej sukces został odnotowany w międzynarodowej prasie, a w Polsce uczyniono z niej bohaterkę .
Teresa podczas wyczynu używała specjalnego kremu ochronnego, który zabezpieczał jej skórę przed zimnem i parzącymi meduzami.
W trakcie przeprawy spożywała głównie płyny – wysokoenergetyczne napoje oraz bulion, które podawano jej z łodzi eskortującej.
W swojej relacji wspominała, że na środku kanału widziała ławicę delfinów, które przez chwilę płynęły równolegle do niej – był to jeden z najbardziej wzruszających momentów jej życia.
Dziedzictwo Teresy Zarzeczyńskiej-Różańskiej
Po swoim wyczynie Teresa kontynuowała pracę instruktorską, ale stała się również motywatorką i mówczynią. Podróżowała po Polsce, opowiadając o swojej przeprawie, zachęcając młodych ludzi do pokonywania własnych barier. Wydała również książkę, „Kraulem przez kanał La Manche”, w której szczegółowo opisała swoją drogę do sukcesu.
Choć dzisiaj jej nazwisko nie jest powszechnie znane, Teresa Zarzeczyńska-Różańska pozostaje inspiracją – symbolem odwagi, determinacji i niezłomnej wiary w siebie. Jej historia to dowód na to, że marzenia, nawet te najtrudniejsze, są w zasięgu każdego, kto ma odwagę, by po nie sięgnąć.




