„Ukryte pragnienia” – Bertolucci

Bernardo Bertolucci w „Ukrytych pragnieniach” (Stealing Beauty, 1996) snuje historię delikatną jak letni wiatr, ale podszytą napięciem, które wibruje gdzieś pod powierzchnią sielankowych włoskich krajobrazów. To opowieść o dojrzewaniu, pragnieniach i tajemnicach, które definiują nas bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.

Młoda, eteryczna Lucy (Liv Tyler) przyjeżdża do Toskanii, by spędzić lato w artystycznej posiadłości przyjaciół swojej zmarłej matki. Oficjalnie – żeby pozować malarzowi. Naprawdę – by odnaleźć swoje miejsce w świecie, rozwikłać rodzinną tajemnicę i po raz pierwszy doświadczyć miłości.

Bertolucci nie opowiada tu historii wprost. Raczej prowadzi widza przez zmysłowy świat spojrzeń, niedopowiedzeń, gestów. Lucy jest jak obraz, na który wszyscy patrzą z fascynacją – dojrzewająca kobieta w świecie dojrzałych mężczyzn, budząca w nich tęsknotę za utraconą młodością. Ale to ona trzyma w ręku wszystkie nici tej opowieści, choć początkowo wydaje się krucha i niewinna.

Włoska prowincja w „Ukrytych pragnieniach” jest jak inny wymiar – tu życie płynie wolniej, czas odmierza się kieliszkami wina, rozmowami na tarasie i niespiesznymi spojrzeniami. Ale pod tą leniwą atmosferą kryje się nieustanne napięcie. Każdy coś ukrywa, każdy ma swoje tajemnice.

Lucy nie tylko szuka swojego ojca – szuka samej siebie. W tym świecie dorosłych, którzy już dawno porzucili iluzje, ona wciąż wierzy w miłość, w pierwsze razy, w autentyczność. Bertolucci prowadzi ją przez to lato z czułością, ale i bez złudzeń – niewinność nie zostaje złamana, lecz subtelnie przemienia się w świadomość.

Bertolucci jest mistrzem sensualności. W „Ukrytych pragnieniach” erotyzm nie jest nachalny – rodzi się z detali, z delikatnego dotyku, z pełnych napięcia chwil przed pierwszym pocałunkiem. To nie jest film o inicjacji w fizyczność, ale w dojrzałość emocjonalną.

Liv Tyler, z jej chłodnym wdziękiem i niewymuszoną naturalnością, tworzy postać Lucy jako kogoś pomiędzy dziewczyną a kobietą. Kogoś, kto wciąż ma w sobie czystość, ale już rozumie, że życie nie jest tak proste, jak się wydawało.

„Ukryte pragnienia” to nie tylko film o dorastaniu. To film o momencie w życiu, w którym jeszcze można wierzyć w to, że wszystko jest możliwe. O stanie zawieszenia pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, w którym świat wydaje się piękniejszy, bo jeszcze nie pokrył się patyną cynizmu.

Czy to lato było dla Lucy ważne? Oczywiście. Ale nie dlatego, że coś spektakularnego się wydarzyło. Tylko dlatego, że pozwoliło jej zrozumieć, że życie to coś więcej niż marzenia – to również wybory, których nie da się cofnąć.

I właśnie to czyni film Bertolucciego tak przejmującym. Widzimy Lucy, jak wkracza w dorosłość, ale zamiast melancholii czujemy spokój. Bo czasem wystarczy jedno lato, by stać się kimś innym – i to wystarcza.

Dodaj komentarz

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top