Z cyklu Kłamstwa, którymi żyjemy: „Nie ma co wracać do przeszłości, liczy się tylko tu i teraz”.

Jednym z najczęściej powtarzanych – i jednocześnie najbardziej destrukcyjnych – sloganów we współczesnej duchowości i poppsychologii jest hasło: „Nie ma co wracać do przeszłości, liczy się tylko tu i teraz”. Brzmi pozornie jak mądrość. Jak wyraz dojrzałości, pogodzenia, lekkości. W rzeczywistości bywa jednak przykrywką dla mechanizmów obronnych, których jedynym celem jest ucieczka od bólu i konfrontacji z własną historią.

Mechanizmy, które miały chronić – dziś oddzielają

Psychologia od dawna opisuje szereg mechanizmów obronnych, które człowiek uruchamia, by uniknąć cierpienia: wyparcie, racjonalizacja, dewaluacja, odcięcie emocjonalne, bagatelizowanie. To strategie przetrwania – potrzebne w sytuacjach, kiedy system nerwowy nie jest w stanie unieść prawdy. Ale to, co kiedyś było ochroną, dziś może być murami, które odgradzają człowieka od samego siebie.

Unikanie przeszłości nie jest neutralne. To nie „niezajmowanie się tym”, to aktywne tłumienie emocji, które domagają się uznania. Zasłanianie się tu i teraz bez przepracowania tam i wtedy to nie rozwój – to zamrożenie. To także brak odpowiedzialności: za siebie, za relacje, za emocje, które wciąż żyją pod powierzchnią.

Ciało pamięta. Psychika też.

Badania nad traumą, m.in. prowadzone przez dr. Bessela van der Kolka (The Body Keeps the Score), pokazują, że przeszłość, której się nie przeżyło świadomie, zostaje zapisana w ciele. Objawia się w napięciach, w zachowaniach, w powtarzających się reakcjach. Trauma nie znika dlatego, że się o niej nie mówi. Ona milczy – ale steruje z ukrycia.

Fot. Israyosoy S.

Dlatego próby „życia chwilą”, które polegają na omijaniu przeszłości, są jak zakładanie nowej farby na nieoczyszczone ściany. Pozory świeżości, pod którymi wciąż toczy się stare życie.

Świadome tu i teraz obejmuje całość

Świadome tu i teraz to nie wybiórcza obecność. To bycie ze sobą w pełni – także z tym, co było trudne. Z wstydem, bólem, żalem, winą. Z lękiem, że kiedy się otworzę, wszystko mnie zaleje. Ale dopiero przejście przez te warstwy pozwala naprawdę być obecnym. W relacji. W działaniu. W ciele. W życiu.

To nie przeszłość boli – tylko jej nieuznana prawda.

Nie ma obecności bez odpowiedzi

Mówienie: „Nie wracam do przeszłości, bo szkoda na to czasu” to nie wyraz siły. To wyraz unikania. Dojrzałość nie polega na tym, żeby unikać tego, co niewygodne, ale żeby móc dać odpowiedź wobec tego, co się wydarzyło. Uznanie historii to nie rozpamiętywanie. To uznanie faktu, że moja tożsamość nie zaczyna się dziś, ale jest wynikiem wielu warstw. I dopiero, gdy je przyjmę, mogę zdecydować, kim jestem naprawdę.

Jaka jest więc droga do prawdziwego tu i teraz?

For. Valadimir Srajber

Zaczyna się od odwagi spotkania się z tym, co było – nie po to, by utknąć w przeszłości, ale by zrozumieć, jak ona ukształtowała naszą teraźniejszość. To decyzja, by przestać siebie okłamywać, że „wszystko już minęło” tylko dlatego, że o tym nie rozmawiamy. Emocje nie znikają z czasem – one tylko zmieniają formę. Niewyrażone, zamrożone, stają się napięciem, impulsywnością, chorobą ciała, dystansem w relacjach.

Droga do odpowiedzialnego tu i teraz prowadzi przez uznanie siebie jako całości – z historią, której się nie wybierało, z uczuciami, które nie pasują do dzisiejszego wizerunku, z błędami, które wciąż bolą. To dopiero na tym gruncie możliwa jest świadoma obecność. Taka, która nie udaje oświecenia, tylko naprawdę widzi. I siebie, i innych.

Bo prawdziwe tu i teraz nie jest odcięciem się od korzeni. Jest ich przyjęciem. Bez lęku, bez ucieczki, bez wstydu.

Dodaj komentarz

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top