Na początku była myśl. Nim człowiek wypowie słowo, nim uczyni pierwszy gest, wszystko rodzi się w umyśle – w niewidzialnej przestrzeni świadomości. Myśli są fundamentem, na którym budujemy swoją rzeczywistość, a ich natura determinuje zarówno nasze postrzeganie świata, jak i nasze działania. Czy więc to, kim jesteśmy, nie jest w istocie konsekwencją naszych własnych myśli?
MYŚL -POCZĄTEK ISTNIENIA
Wielkie systemy filozoficzne od wieków próbowały odpowiedzieć na pytanie o naturę myśli i ich wpływ na rzeczywistość. Heraklit głosił, że wszystko płynie, a rzeczywistość jest w nieustannym ruchu – podobnie jak myśli, które formują się w nieprzerwanym strumieniu, prowadząc do nieuchronnej zmiany naszego świata. Platon natomiast twierdził, że świat idei, który istnieje poza materialnym doświadczeniem, jest pierwotną formą rzeczywistości. Jeśli uznamy, że nasze myśli są takimi niematerialnymi ideami, które później przejawiają się w świecie fizycznym, czyż nie przyznamy im mocy kreacji?
Każdy wynalazek, każda teoria naukowa, każde dzieło sztuki powstało najpierw w umyśle twórcy jako myśl, iskra koncepcji. Świat, który znamy, jest więc niczym innym jak materializacją myśli ludzi, którzy przed nami wyobrazili sobie, że coś jest możliwe.
OD MYŚLI DO RZECZYWISTOŚCI
Jeśli rzeczywistość jest odbiciem myśli, to dlaczego tak często czujemy się jej ofiarami? Arthur Schopenhauer podkreślał, że nasz świat wewnętrzny pełen jest pragnień, które nieustannie nas rozpraszają i zniewalają. Jego słynna maksyma: „Człowiek jest tym, czym myśli, że jest” oddaje istotę problemu – nieświadome myśli, przekonania i schematy rządzą nami bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.
Carl Jung rozwijał tę koncepcję, wprowadzając pojęcie „cienia” – części naszej psychiki, która jest wyparta, ukryta, często niedostrzegana. To, co nieświadome, wciąż działa, formuje nasze reakcje, buduje nasze postrzeganie siebie i innych. Czyż nie jest tak, że nasze największe lęki, ograniczenia i pragnienia są niczym innym jak myślami, które przyjęliśmy za prawdę, nie wiedząc nawet, kiedy się narodziły?
To, co myślimy o świecie, staje się światem, w którym żyjemy. Człowiek, który wierzy, że życie jest pasmem porażek, nieświadomie kreuje sytuacje, które potwierdzają jego przekonania. Ten, kto widzi w rzeczywistości nieskończone możliwości, odnajduje je na każdym kroku.

Filozofia Wschodu od dawna podkreślała, że myśli mają siłę twórczą. Laozi w Dao De Jing pisał: „Uważaj na swoje myśli, stają się one słowami. Uważaj na swoje słowa, stają się one działaniami. Uważaj na swoje działania, stają się one nawykami. Uważaj na swoje nawyki, stają się one charakterem. Uważaj na swój charakter, on staje się twoim losem.”
Jeśli wszystko zaczyna się od myśli, to w jaki sposób możemy je kontrolować, by nie stać się ich więźniami? Stoicy, tacy jak Marek Aureliusz, uczyli, że kluczowe jest oddzielenie myśli od rzeczywistości. Myśl nie jest faktem – jest interpretacją. Możemy więc nauczyć się patrzeć na nią z dystansem, rozpoznając, które myśli prowadzą nas ku wzrostowi, a które są jedynie echem dawnych lęków i wątpliwości.
ŚWIADOMA KREACJA -WŁADZA NAD LOSEM
W świecie, w którym nieświadome myśli mogą nas zniewalać, prawdziwą wolnością staje się umiejętność świadomego ich wyboru. Kiedy zaczynamy dostrzegać, że każda myśl jest jedynie możliwością, a nie wyrokiem, odzyskujemy władzę nad własnym życiem.
Transcendencja, o której mówił Kant, polega na przekroczeniu ograniczeń percepcji i zrozumieniu, że świat nie jest dany – jest tworzony. Jeśli nasze myśli mają moc kreowania rzeczywistości, to czyż nie powinniśmy ich strzec równie uważnie, jak strzeżemy własnego zdrowia czy majątku?
W istocie, nasze życie jest niczym więcej jak sumą myśli, które zdecydowaliśmy się uznać za prawdziwe. Rzeczywistość jest plasteliną w rękach umysłu – to, co myślimy dzisiaj, ukształtuje to, kim będziemy jutro. A skoro tak, to być może najważniejszym pytaniem, jakie możemy sobie zadać, nie jest to, jaka jest rzeczywistość, ale jaka myśl ją właśnie teraz tworzy.




