Ostatnie rozdanie. O świadomości, która przychodzi z doświadczenia

Są takie momenty w życiu, kiedy człowiek przestaje żyć wyłącznie tym, co przed nim, a zaczyna wracać do tego, co już było. Nie dzieje się to nagle. Nie ma w tym żadnego przełomu, który można by jasno wskazać. Raczej coś się przesuwa – sposób patrzenia, tempo myślenia, może nawet potrzeba rozumienia.

W Ostatnim rozdaniu Wiesława Myśliwskiego ten moment przychodzi niemal niezauważalnie. Bohater przegląda notes z adresami. Nic szczególnego. A jednak wystarczy. Nazwiska zaczynają otwierać przestrzenie pamięci. Nie jako fakty, lecz jako coś, co dopiero teraz zaczyna mieć znaczenie.

To ciekawe, jak długo można żyć, nie wiedząc właściwie, co się przeżyło. Doświadczenie nie odsłania się od razu. W chwili, gdy się wydarza, jest jeszcze niepełne, jakby niedokończone. Dopiero później zaczyna się układać – nie w logiczny ciąg, ale w coś bardziej rozproszonego, trudniejszego do uchwycenia. Jakby życie nie było opowieścią, tylko zbiorem miejsc, do których wraca się po czasie.

Pamięć nie działa jak archiwum. Nie przechowuje rzeczy w porządku. Raczej wybiera, przesuwa, podkreśla. Czasem jedno nazwisko wystarczy, żeby otworzyć całe pasmo zdarzeń, które wcześniej wydawały się bez znaczenia. A czasem coś naprawdę ważnego znika na długo, jakby nie chciało jeszcze zostać zrozumiane.

Może właśnie dlatego człowiek potrzebuje czasu nie tylko po to, żeby coś przeżyć, ale żeby móc to w ogóle zobaczyć.

Z biegiem lat zmienia się nie tyle to, co pamiętamy, ile sposób, w jaki patrzymy na to, co było. To, co kiedyś wydawało się przypadkiem, zaczyna układać się w pewną całość. Ale ta całość nigdy nie jest domknięta. Zawsze zostaje w niej coś nieuchwytnego – coś, co nie daje się włączyć w żaden porządek.

I może to właśnie jest najtrudniejsze do przyjęcia. Bo przez długi czas człowiek oczekuje, że jego życie kiedyś się wyjaśni. Że wydarzenia ułożą się w coś spójnego, że będzie można powiedzieć: tak, to miało sens. Tymczasem okazuje się, że sens nie istnieje w wydarzeniach. Pojawia się dopiero w spojrzeniu – i nawet wtedy nie jest pewny.

Marek Aureliusz pisał, że „wszystko splata się ze sobą i tworzy święty węzeł”. Łatwo w to uwierzyć, kiedy patrzy się z dystansu. Trudniej zauważyć, że ten węzeł nigdy nie jest do końca widoczny. Że splątanie nie oznacza jeszcze zrozumienia.

Seneka z kolei twierdził, że „życie jest wystarczająco długie, jeśli dobrze z niego korzystamy”. Może jednak problem nie polega na długości ani nawet na sposobie życia, ale na tym, że dopiero bardzo późno uczymy się je rozumieć – i nawet wtedy nie do końca.

Bo czym właściwie jest to „rozumienie”? Czy naprawdę chodzi o to, żeby wszystko uporządkować? Czy raczej o to, żeby przestać tego od życia wymagać?

W tym sensie doświadczenie nie daje odpowiedzi. Daje raczej pewien rodzaj zgody. Nie na to, że wszystko było konieczne, ale na to, że nie wszystko musi być wyjaśnione.

Epiktet pisał, że „nie rzeczy same nas niepokoją, lecz nasze wyobrażenia o nich”. Może więc to nie wydarzenia są trudne, ale potrzeba, by nadać im ostateczny sens. Może dopiero wtedy, gdy ta potrzeba słabnie, pojawia się coś w rodzaju spokoju.

Nie jest to jednak spokój wynikający ze zrozumienia wszystkiego. Raczej z przyjęcia tego, że coś zawsze pozostanie poza nim.

Dlatego „ostatnie rozdanie” nie jest żadnym podsumowaniem. Nie zamyka życia w jednej formule. Jest raczej momentem, w którym człowiek przestaje próbować zaczynać od nowa. Zaczyna kontynuować – z większą uważnością, ale bez oczekiwania, że wszystko stanie się jasne.

Bo być może życie nie polega na tym, żeby je wyjaśnić, lecz żeby nauczyć się je rozpoznawać – nawet jeśli to, co najważniejsze, pozostaje nieuchwytne. W tym sensie „Ostatnie rozdanie” nie jest opowieścią o końcu, lecz o szczególnym rodzaju świadomości, która przychodzi z doświadczenia: o chwili, w której życie przestaje domagać się ostatecznego sensu, a zaczyna układać się w całość, która – choć nigdy w pełni uchwytna – okazuje się wystarczająca.

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top