W świecie, który pędzi szybciej niż kiedykolwiek, łatwo zapomnieć o jednej z najważniejszych prawd: masz wybór. I to prawie nigdy nie jest dramatyczny, bezlitosny „wybór Zofii”. To wybór realny, dostępny, choć nie zawsze wygodny. A jego źródłem jest wolność – ta, którą czasem bagatelizujemy, czasem lekkomyślnie oddajemy, a czasem… nawet nie zdajemy sobie sprawy, że ją mamy.
Wybór to przywilej, o który inni musieli walczyć
Mówimy często: „co ja mogę?”, „to nic nie zmieni”, „mój głos się nie liczy”. I dokładnie te słowa są paliwem dla tych, którzy wolą, abyśmy milczeli. Demokracja nie jest wieczna ani dana raz na zawsze. To system, który potrzebuje zaangażowania – nie raz na cztery lata, lecz stale. Twój głos, Twój wybór, Twoje „idę na wybory”, „mam zdanie”, „nie zgadzam się” – to nie są gesty buntu. To akty odpowiedzialności.
Głosowanie to nie fanaberia. To przywilej, z którego miliony ludzi na świecie wciąż nie mogą korzystać. Wybieranie – rządu, wartości, kierunku – to nie obciążenie. To narzędzie wpływu. Masz prawo mieć pogląd. Masz prawo zmienić zdanie. Masz prawo zagłosować – i obowiązek, by z tego prawa nie rezygnować z lenistwa czy zniechęcenia.
„Nie mam wyjścia” to często iluzja
Oczywiście, są sytuacje, w których wybór jest trudny. Ale w większości przypadków – on jest. Nawet jeśli niesie koszt. Masz wybór, czy się zaangażujesz, czy zignorujesz. Czy zapytasz, czy odejdziesz. Czy podpiszesz petycję, czy powiesz „to nie moja sprawa”. Masz wybór – w sklepie, w rozmowie, w sieci. W każdym „lubię to”, w każdym „milczę”.
To wszystko jest głosowaniem – codziennym, pozornie niewidzialnym, ale wpływającym na kształt świata.
Wybierasz też, kim jesteś
Nie chodzi tylko o wybory polityczne. Chodzi o wybory codzienności: czy słuchasz siebie. Czy karmisz w sobie cynizm czy ciekawość. Czy jesteś biernym konsumentem rzeczywistości, czy jej twórcą. Wybierasz, czy reagujesz automatycznie, czy świadomie. Czy podajesz dalej fake news, czy sprawdzasz. Czy odzywasz się, gdy trzeba, czy spuszczasz głowę.
To wszystko kształtuje rzeczywistość, w której żyjesz – i w której będą żyć ci, których kochasz.
Demokracja to nie aplikacja – nie aktualizuje się sama
Nie wystarczy raz wybrać dobrze. Trzeba brać odpowiedzialność za każdy wybór – i te wielkie, i te codzienne. Demokracja nie jest jak system operacyjny, który ktoś za nas zaktualizuje. To coś, co trzeba pielęgnować, bronić, współtworzyć.
Bo jeśli nie wybierzesz Ty – ktoś wybierze za Ciebie. A to już nie będzie wolność.
Więc kiedy znów usłyszysz „to nie ma sensu” – przypomnij sobie:
Masz wybór. I to nie jest wybór Zofii. To przywilej. Szansa. Siła.
I warto z niego korzystać.




