Dzień Dziecka – święto, które warto obchodzić… każdego dnia. O wewnętrznym dziecku w dorosłym życiu

Dzień Dziecka to okazja, by spojrzeć z czułością na najmłodszych – ale również na… siebie. W każdym z nas żyje mała dziewczynka lub chłopiec. Wewnętrzne dziecko – symbol emocji, przeżyć, tęsknot, ale i czystej, nieocenzurowanej radości. To ono reaguje, gdy czujemy się porzuceni, niezrozumiani, przestraszeni. Ale też ono się śmieje, tańczy bez powodu i wierzy w cuda.

Kim jest wewnętrzne dziecko?

To metafora – psychologiczna, duchowa i emocjonalna – naszej dziecięcej części. To wspomnienia, emocje, niespełnione potrzeby, które zostały zapisane w nas w pierwszych latach życia. Czasami są to rany – wynikające z braku bezpieczeństwa, miłości czy akceptacji. Innym razem – to skarbnica naturalnej ekspresji, szczerości, zabawy, ciekawości.

Każda silna emocja, która dziś nami wstrząsa, często jest echem dawnych doświadczeń. Gdy dorosły człowiek odczuwa intensywne emocje – takie jak złość czy poczucie niesprawiedliwości – jego reakcja nie zawsze wynika z sytuacji „tu i teraz”. To raczej powrót do przeszłości, aktywacja wewnętrznego skryptu zapisanego wiele lat temu. Taka emocjonalna odpowiedź to sygnał o braku opieki emocjonalnej – to głos wewnętrznego dziecka, które znów poczuło się niewidzialne. Kiedy wybuchamy złością, może przemawiać przez nas to samo dziecko, które kiedyś nie zostało wysłuchane. To właśnie ono potrzebuje teraz naszej troski i uwagi.

Opiekować się sobą jak dzieckiem

Najgłębszym uzdrowieniem nie jest udowadnianie sobie dorosłości, odporności czy „radzenia sobie”. Prawdziwe ukojenie przychodzi, gdy zaczynamy opiekować się sobą tak, jak chcielibyśmy, żeby ktoś kiedyś się nami zaopiekował. Gdy przytulamy wewnętrzne dziecko zamiast je karać. Kiedy pytamy siebie: „Czego teraz potrzebujesz?”„Czego wtedy ci zabrakło?”„Co chciałabyś usłyszeć?”

Zamiast oceniać swoje reakcje jako przesadne – warto spojrzeć głębiej. Być może właśnie ta emocja to stary głos, który w końcu chce zostać usłyszany. I nie chodzi o to, by żyć przeszłością – ale by nie ignorować jej wpływu na teraźniejszość. Dopiero gdy dziecko w nas poczuje się bezpieczne, dorosły może naprawdę działać z miejsca mocy, a nie z rany.

Dziecięca ciekawość i naiwność – dary, które warto pielęgnować

W dorosłym życiu często wypieramy to, co „dziecięce”: spontaniczność, radość z drobiazgów, niewiedzę, zachwyt, pytania bez końca. A przecież to są jedne z najczystszych i najbardziej uzdrawiających jakości!

Ciekawość dziecka nie jest głupotą. Naiwność nie jest słabością. To otwartość serca. To zdolność widzenia świata w sposób, którego dorośli często już nie pamiętają. To ona prowadzi do twórczości, odwagi w próbowaniu nowych rzeczy, autentycznych relacji. Kiedy pozwalamy sobie na dziecięcą radość, świat zaczyna być bardziej kolorowy, mimo że nie wszystko jest proste.

Świętujmy dziecięcość w dorosłości

Z okazji Dnia Dziecka – zaopiekuj się sobą tak, jak naprawdę tego potrzebujesz. Nie tylko dziś. Każdego dnia. Twoje wewnętrzne dziecko wciąż czeka na czułość, troskę i obecność – nawet jeśli wcześniej ich nie zaznało. Nie musisz już zasługiwać na miłość przez bycie silnym, efektywnym czy „w porządku”. Masz prawo do wrażliwości i niewiedzy, do odpoczynku bez usprawiedliwienia, do łez, które nie wymagają tłumaczenia. Dbając o siebie, nie jesteś egoistą – budujesz w sobie dom, który koi, wzmacnia i leczy. Choć nie zmienisz przeszłości, możesz dziś dać sobie to, czego najbardziej Ci brakowało: akceptację bez warunków i obecność, która nie odchodzi, gdy jest trudno.

Dzień Dziecka to piękny pretekst, by przypomnieć sobie, że radość nie musi być nagrodą – może być wyborem. Że warto tańczyć bez powodu, rysować mimo „braku talentu”, chodzić boso, mówić „nie wiem”, patrzeć w chmury i wierzyć w to, co dla innych wydaje się nierealne.

Nie chodzi o ucieczkę w infantylność. Chodzi o powrót do źródła – do tego, co w nas żywe, kruche, autentyczne. Do uhonorowania tej części siebie, która nie przestaje czuć, marzyć i potrzebować – bez względu na metrykę.

Zaopiekuj się sobą z uważnością, jakiej zawsze Ci brakowało. Twoje wewnętrzne dziecko wciąż tam jest – ciche, może nieśmiałe, ale żywe. Nie zniknęło tylko dlatego, że dorosłe życie wymagało dojrzałości, siły czy dystansu. Nadal nosisz w sobie tę część, która chce być widziana, słyszana i brana pod uwagę. Dziś masz już zasoby, by je zauważyć – nie jako słabość, ale jako źródło wrażliwości, kreatywności i prawdy o sobie. Zatrzymaj się. Posłuchaj. Uznaj jego istnienie. Tylko Ty możesz jemu dać to, czego potrzebuje najbardziej – autentyczną obecność i codzienną troskę.

Dodaj komentarz

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top