O ZMIERZCHU
I ŚWICIE
MAGAZYN KULTURALNY
ISSN 3071-9445
FB IG

KTO DECYDUJE? O WŁASNYM ŻYCIU.

O „Schizofrenii bez strachu” Katarzyny Parzuchowskiej-Tercz – osobistej opowieści o kryzysie, diagnozie i odzyskiwaniu sprawczości.

Głęboki kryzys potrafi odebrać człowiekowi zaufanie do własnego osądu. Potem zmienia się także sposób, w jaki widzą go inni. Książka Katarzyny Parzuchowskiej-Tercz O schizofrenii bez strachu pozwala przyjrzeć się temu, co dzieje się z tożsamością człowieka, kiedy diagnoza zaczyna wpływać zarówno na jego obraz siebie, jak i na sposób, w jaki traktuje go otoczenie.

Katarzyna siedzi przed telewizorem. Jest przekonana, że prezenter wiadomości zwraca się właśnie do niej i przekazuje informacje o zadaniach, które musi wykonać. Siostra widzi, że dzieje się coś niepokojącego, i wzywa pomoc. Kiedy do mieszkania wchodzą ratownicy, obie patrzą na tę samą sytuację, ale każda rozumie ją inaczej.

Scena otwierająca O schizofrenii bez strachu pozwala zobaczyć rzeczywistość od strony osoby doświadczającej psychozy. Dla Katarzyny przekazy z telewizora są rzeczywiste. Przybyli ratownicy nie pojawiają się więc w świecie, w którym ona sama rozpoznaje swój kryzys. Z jej perspektywy są obcymi ludźmi, którzy bez powodu wchodzą do mieszkania i zaczynają decydować o tym, co będzie się z nią działo.

Dopiero później będzie mogła spojrzeć na ten dzień inaczej. W tym miejscu pojawia się pytanie wykraczające poza samą historię schizofrenii: co dzieje się z obrazem siebie, kiedy człowiek dowiaduje się, że nie zawsze może ufać własnej percepcji?

Po powrocie ze szpitala trzeba zrobić coś więcej niż przyjąć diagnozę i rozpocząć leczenie. Jeśli część własnych przekonań trzeba było uznać za objawy choroby, na czym ponownie oprzeć zaufanie do siebie? Jak podejmować decyzje? Gdzie kończy się troska innych, a zaczyna prawo do samodzielnego decydowania? I jak odzyskać pewność, że nadal jest się osobą zdolną kierować własnym życiem?

Katarzyna Parzuchowska-Tercz, O schizofrenii bez strachu, Difin.
Okładka: materiały wydawnictwa.

Pomoc w głębokim kryzysie może być konieczna. Sposób jej udzielenia może jednak pozostawić osobny ślad. Katarzyna opisuje obezwładnienie i przewiezienie do szpitala. Nie podważa potrzeby leczenia – pisze o lekach, terapii i hospitalizacji jako częściach swojej historii. Pokazuje jednocześnie doświadczenie człowieka, który bardzo szybko może przestać być dla otoczenia wiarygodnym źródłem wiedzy o samym sobie.

„Moje miejsce przez te lata było na kolanach” – pisze we wstępie.

To zdanie nie dotyczy wyłącznie choroby. Mówi również o pozycji, jaką człowiek może zacząć zajmować wobec lekarzy, rodziny, pracy, innych ludzi, a z czasem także wobec samego siebie. Kiedy własny osąd został raz zakwestionowany przez doświadczenie psychozy, odzyskanie prawa do własnego zdania staje się częścią powrotu do życia.

Diagnoza pozwala nazwać doświadczenie i rozpocząć leczenie. Może jednak stać się także informacją, przez którą otoczenie zaczyna interpretować niemal wszystko. Ktoś, kto wcześniej był partnerką, przyjaciółką, pracownicą, osobą mającą zainteresowania, ambicje i plany, zaczyna być widziany przede wszystkim jako pacjentka. Jeszcze trudniejszy moment przychodzi wtedy, kiedy człowiek sam zaczyna patrzeć na siebie w ten sposób.

Parzuchowska-Tercz pisze o utracie relacji, zmianie swojej pozycji w rodzinie i pracy. Pokazuje, że po kryzysie odbudowuje się nie tylko zdrowie. Odbudowuje się własne miejsce wśród ludzi – i przekonanie, że nadal ma się prawo czegoś chcieć, czegoś nie chcieć, stawiać granice, podejmować decyzje i być traktowanym poważnie.

Dlatego tak znacząca jest jedna z pozornie niewielkich scen książki. Podczas spotkania grupy wsparcia Katarzyna przedstawia się:

„Jestem Kasia. Mam schizofrenię”.

W odpowiedzi słyszy:

„No, a co lubisz? Powiesz coś więcej o sobie?”.

To proste pytanie zmienia sposób prowadzenia rozmowy. Diagnoza nie zostaje zanegowana ani przemilczana. Po prostu przestaje wystarczać jako opis człowieka. Jest Kasia i jest schizofrenia, ale są również zainteresowania, charakter, relacje, doświadczenia, wybory i wszystko to, czego nie sposób zamknąć w nazwie choroby.

Odzyskiwanie siebie nie musi przy tym oznaczać powrotu do osoby sprzed kryzysu. Taki powrót może nie być możliwy. Doświadczenie zostaje częścią biografii. Pytanie nie brzmi więc, jak je wymazać, lecz jakie miejsce będzie odtąd zajmowało w historii człowieka.

Autorka nazywa część tego procesu żałobą po zdrowiu psychicznym. Jest to również żałoba po dawnym wyobrażeniu o sobie: własnych możliwościach, przyszłości i niezależności. Nie ma jednego momentu, po którym wszystko zostaje zaakceptowane. Kolejny kryzys może ponownie przynieść lęk, złość czy poczucie straty. Z czasem można jednak nauczyć się rozpoznawać własne potrzeby, prosić o pomoc i jednocześnie zachowywać wpływ na decyzje dotyczące swojego życia.

Przyjęcie pomocy nie musi oznaczać rezygnacji z podmiotowości.

W późniejszych rozdziałach Parzuchowska-Tercz opisuje działalność społeczną, prowadzenie warsztatów i pracę na rzecz osób doświadczających kryzysów psychicznych. Choroba wpłynęła na kierunek jej życia. Nie powstaje jednak z tego opowieść o cierpieniu, które musiało się wydarzyć, żeby później mogło wyniknąć z niego coś dobrego. Sama autorka zaznacza, że gdyby miała wybór, nie wybrałaby tego doświadczenia.

Może natomiast zdecydować, jakie miejsce zajmie ono w jej historii.

Katarzyna Parzuchowska-Tercz. Fot. archiwum prywatne

Przez długi czas buntowała się przeciw sugestii, że z powodu diagnozy powinna obniżyć swoje oczekiwania wobec życia. Po latach dochodzi do innego wniosku: „nie trzeba niczego obniżać”. Można natomiast „zmienić kierunek rozwoju”.

Różnica jest zasadnicza. Obniżenie oczekiwań oznaczałoby zgodę na to, że człowiek po kryzysie powinien chcieć od życia mniej. Zmiana kierunku pozostawia prawo do ambicji, ale pozwala inaczej określić ich cel.

Podobnie zmienia się w książce znaczenie „wystarczająco dobrego życia”. Początkowo Katarzyna słyszy w tych słowach nakaz ograniczenia ambicji. Z czasem zaczyna rozumieć je inaczej. Nie musi stale stawiać sobie najwyższych wymagań, żeby jej życie było wartościowe. Może chcieć więcej i jednocześnie uwzględniać własne granice. Może zmienić kierunek bez uznania tego za porażkę.

O schizofrenii bez strachu wyrasta z konkretnego, osobistego doświadczenia i nie daje gotowego wzoru wychodzenia z kryzysu. Stawia za to pytanie, które sięga dalej niż historia jednej diagnozy: co pozwala człowiekowi pozostać sobą, kiedy musi na nowo przyjrzeć się własnym przekonaniom, relacjom i planom?

Głęboki kryzys może zmienić sposób, w jaki człowiek rozumie siebie, i sposób, w jaki zaczynają patrzeć na niego inni. Nie unieważnia jednak wszystkiego, czym był wcześniej, ani tego, czego nadal może od życia chcieć. Odzyskanie sprawczości zaczyna się od prawa do tego, by ponownie mieć wpływ na własne decyzje – również wtedy, gdy nie da się już wrócić do życia sprzed kryzysu.

──────────────

Dziękuję Katarzynie Parzuchowskiej-Tercz za udostępnienie książki.

Fundacja Otwarte Seminaria Filozoficzno-Psychiatryczne
www.osfp.org.pl

https://ksiegarnia.difin.pl/o-schizofrenii-bez-strachu

Jeśli ten artykuł był dla Ciebie wartościowy i chcesz, aby O Zmierzchu i Świcie mogło nadal publikować niezależne teksty, możesz wesprzeć Fundusz Rozwojowy Magazynu.

Więcej informacji znajdziesz na stronie O MAGAZYNIE .

ZASTRZEŻENIE

Treści publikowane w magazynie „O Zmierzchu i Świcie” mają charakter edukacyjny i popularnonaukowy. Nie stanowią porady medycznej, psychologicznej ani dietetycznej i nie zastępują konsultacji z lekarzem lub innym wykwalifikowanym specjalistą.

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top