Karaluch, papieros i kobieta, której nie interesowały proste odpowiedzi
W jednej z jej najważniejszych powieści kobieta wchodzi do pokoju służącej, otwiera szafę i znajduje karalucha. Tyle wystarcza, żeby rozpadł się jej dotychczasowy obraz samej siebie. U Clarice Lispector katastrofa nie potrzebowała wojny, śmierci ani wielkiego dramatu. Mogła zacząć się od owada.
W innym opowiadaniu uporządkowane życie kobiety zostaje zachwiane, ponieważ podczas jazdy tramwajem zauważa niewidomego mężczyznę żującego gumę. Gdzie indziej bohaterką staje się kura, która ucieka przed przeznaczeniem na niedzielny obiad. Lispector potrafiła spojrzeć na jajko, zwierzę, twarz obcego człowieka albo własne ciało i zrobić z tego punkt wyjścia do pytania, po którym rzeczywistość przestawała wyglądać tak samo.
Interesowały ją chwile, kiedy człowiek wypada ze swojej codziennej roli. Kiedy na moment przestaje być matką, żoną, pracownikiem, osobą o określonym nazwisku i życiorysie – i zostaje sam ze świadomością własnego istnienia. Jej bohaterowie często nie wiedzą, co zrobić z takim odkryciem. Powrót do normalności jest możliwy, ale normalność została już naruszona.
Była jedną z najbardziej osobnych postaci literatury brazylijskiej XX wieku, choć w Brazylii znalazła się właściwie przez przypadek historii.
Urodziła się w 1920 roku jako Chaja Pinkhasivna Lispector w żydowskiej rodzinie na terenie dzisiejszej Ukrainy. Jej dzieciństwo przypadło na czas pogromów i przemocy wobec społeczności żydowskich. Rodzina uciekła z Europy, kiedy Clarice była jeszcze bardzo mała, i w 1922 roku dotarła do Brazylii. Zamieszkali najpierw w Maceió, później w Recife. Po przyjeździe członkowie rodziny przyjęli portugalskie imiona. Chaja została Clarice.
Nie lubiła późniejszych prób przedstawiania jej jako tajemniczej cudzoziemki, która przypadkiem pisała po portugalsku. Brazylię uważała za swój kraj. Dorastała w języku portugalskim i właśnie ten język stał się materiałem, który później zaczęła rozciągać, łamać i układać według własnych reguł.
Kiedy miała dziewięć lat, zmarła jej matka. Kilka lat później rodzina przeniosła się do Rio de Janeiro. Clarice studiowała prawo, ale równocześnie zaczęła pracować w prasie. W świecie brazylijskiego dziennikarstwa lat 40., zdominowanym przez mężczyzn, pojawiła się młoda kobieta, która przeprowadzała wywiady, pisała reportaże i jednocześnie pracowała nad pierwszą powieścią.
Miała 23 lata, kiedy ukazało się „W pobliżu dzikiego serca”. Książka natychmiast zwróciła uwagę krytyków. Nie przypominała klasycznie prowadzonej opowieści. Fabuła schodziła na drugi plan, a najważniejsze stawało się to, co dzieje się wewnątrz człowieka – strumień myśli, odczucia ciała, nagłe skojarzenia i momenty, których nie sposób łatwo nazwać.
W tym samym okresie Lispector wyszła za brazylijskiego dyplomatę Maury’ego Gurgela Valente. Rozpoczęło się życie, które z zewnątrz mogło wyglądać jak spełnienie: podróże, placówki dyplomatyczne, Europa, Stany Zjednoczone, przyjęcia i międzynarodowe środowisko. Mieszkała między innymi w Neapolu, Bernie i Waszyngtonie.
Tyle że coraz gorzej znosiła rolę żony dyplomaty. Tęskniła za Brazylią, przyjaciółmi i własną pracą. Pisała, wychowywała dwóch synów, prowadziła korespondencję i coraz mocniej odczuwała, że eleganckie życie za granicą oznacza dla niej również życie poza miejscem, do którego naprawdę należy.
W 1959 roku zakończyła małżeństwo i wróciła z dziećmi do Rio.
Tam powstały książki, dzięki którym jej twórczość zaczęła nabierać jeszcze bardziej radykalnego charakteru. W „Pasji według G.H.” bohaterka po spotkaniu z karaluchem doświadcza czegoś, czego nie potrafi już uporządkować za pomocą dotychczasowych pojęć. Granice pomiędzy człowiekiem, zwierzęciem, ciałem i materią zaczynają się rozpadać. Zdarzenie groteskowe i odpychające staje się doświadczeniem niemal metafizycznym.
Lispector potrafiła pisać tak, jakby język był niewystarczający do opisania tego, co naprawdę dzieje się w człowieku. Zdania zatrzymują się, zmieniają kierunek, zaprzeczają temu, co zostało powiedziane chwilę wcześniej. Czytelnik nie dostaje stabilnego punktu obserwacji. Musi wejść w cudzą świadomość i poruszać się w niej bez mapy.
Równie niejednoznaczna stawała się sama Lispector.
Jej fotografie, charakterystyczna uroda, niski głos i sposób mówienia sprawiły, że jeszcze za życia zaczęto budować wokół niej legendę. Opisywano ją jako tajemniczą, ekscentryczną, niedostępną. Niechętnie tłumaczyła własne książki. Nie była zainteresowana dostarczaniem prostych interpretacji swoich tekstów ani samej siebie.
A jednocześnie ta rzekomo nieprzystępna pisarka wykonywała bardzo zwyczajne prace. Pisała do gazet, prowadziła kroniki, przeprowadzała wywiady, tworzyła teksty skierowane do kobiet. Żeby utrzymać siebie i dwóch synów, podejmowała również pracę daleką od wizerunku wielkiej literackiej outsiderki.
W 1966 roku wydarzyło się coś, co niemal zakończyło jej życie.
Po zażyciu środka nasennego zasnęła z zapalonym papierosem. W jej mieszkaniu wybuchł pożar. Lispector została ciężko poparzona. Szczególnie poważnie ucierpiała prawa ręka; rozważano jej amputację. Spędziła wiele miesięcy na leczeniu, a skutki obrażeń pozostały z nią do końca życia.
Pisała dalej.
W ostatnich latach coraz mocniej interesowali ją ludzie znajdujący się poza centrum uwagi. Najpełniej widać to w „Godzinie gwiazdy”, wydanej w 1977 roku. Jej bohaterka Macabéa jest ubogą młodą kobietą z północno-wschodniej Brazylii, która przyjeżdża do Rio. Pracuje jako maszynistka, żyje skromnie i niemal nikogo nie obchodzi. Jest jedną z tych osób, które można codziennie mijać na ulicy i nigdy naprawdę ich nie zobaczyć.
Lispector nie pozwala jednak czytelnikowi spokojnie obserwować Macabéi. Wprowadza narratora, który sam zastanawia się, czy ma prawo opowiadać jej historię. Pisanie o drugim człowieku staje się problemem moralnym: kto mówi, kto jest oglądany, kto posiada język i kto może zostać przez ten język zniekształcony.
To charakterystyczne dla całej jej twórczości. Najprostsza sytuacja prędzej czy później otwierała kolejne drzwi. Za nimi znajdowało się następne pytanie, potem następne – aż człowiek przestawał być pewny rzeczy, które jeszcze kilka stron wcześniej wydawały się oczywiste.
Clarice Lispector zmarła na raka jajnika 9 grudnia 1977 roku, dzień przed 57. urodzinami.
Zostawiła literaturę, która zamiast odpowiadać na pytanie „kim jestem?”, robi coś znacznie bardziej niepokojącego – podważa pewność, że odpowiedź kiedykolwiek będzie oczywista.
Jeśli ten artykuł był dla Ciebie wartościowy i chcesz, aby O Zmierzchu i Świcie mogło nadal publikować niezależne teksty, możesz wesprzeć Fundusz Rozwojowy Magazynu.
Więcej informacji znajdziesz na stronie O MAGAZYNIE .
Treści publikowane w magazynie „O Zmierzchu i Świcie” mają charakter edukacyjny i popularnonaukowy. Nie stanowią porady medycznej, psychologicznej ani dietetycznej i nie zastępują konsultacji z lekarzem lub innym wykwalifikowanym specjalistą.





