Co można zrobić z filmem, jeśli odłoży się kamerę? Antoni Haska (1920-2011), artysta i wieloletni profesor krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, znalazł odpowiedź w 1957 roku, podejmując jedne z pierwszych w Polsce eksperymentów z filmem bezkamerowym. Zamiast rejestrować rzeczywistość za pomocą obiektywu, pracował bezpośrednio na taśmie filmowej, traktując ją jako materiał plastyczny. Obraz nie musiał powstawać przed kamerą. Mógł rodzić się na samym nośniku, a dopiero projekcja nadawała mu ruch. Do naszych czasów zachowało się pięć autorskich taśm artysty.
Trudno zamknąć jego twórczość w jednym określeniu. Malarz? Grafik? Rzeźbiarz? Filmowiec? Każda z tych odpowiedzi jest prawdziwa, ale żadna nie wystarcza. Najbardziej pociągało go to, co dzieje się pomiędzy dziedzinami sztuki. Tam, gdzie kończy się jedna technika, pojawia się możliwość odkrycia czegoś, czego nie dało się wcześniej przewidzieć. Obok filmów bezkamerowych realizował również eksperymentalne sceny rejestrowane przy użyciu kamery.
Jako młody człowiek trafił do łódzkiej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, gdzie uczęszczał na zajęcia Władysława Strzemińskiego z zasad formy i historii sztuki. Poznawał tam zagadnienia budowy obrazu i kompozycji. Było to spotkanie z teorią polskiej awangardy, choć późniejsza działalność Haski objęła znacznie szersze obszary, od filmu eksperymentalnego po sztukę kinestetyczną i semiotykę.
W 1947 roku przeniósł się do Krakowa, gdzie kontynuował studia w Akademii Sztuk Pięknych. Z uczelnią pozostał związany przez kolejne dekady jako pedagog, profesor i współtwórca Wydziału Form Przemysłowych. Kierował Katedrą Barwy Przestrzeni Przemysłowych, łącząc pracę dydaktyczną z własną twórczością. Badał nie tylko możliwości obrazu, lecz także jego oddziaływanie na przestrzeń i odbiorcę.
To zainteresowanie odbiorcą prowadziło go do prac, które wymagały czegoś więcej niż oglądania. Haska projektował między innymi pasy na podłodze regulujące długość kroku oraz przyrządy angażujące świadomy ruch. Jeden z nich stanowiła długa drewniana listewka z wyżłobionym rowkiem, w którym poruszała się niewielka kulka. Zadaniem uczestników było kontrolowanie jej ruchu na całej długości rowka. Artysta wspominał przyjemność płynącą z tego zadania: „Zabawne – kontrolować przebieg na długim dystansie kuleczki. Rozkosz”. W tak prostym działaniu ruch przestawał być tematem przedstawienia. Stawał się tworzywem sztuki, angażując ciało uczestnika.
W 1973 roku w krakowskim pawilonie BWA, dzisiejszym Bunkrze Sztuki, zaprezentował Igraszki heurystyczne. Już sam tytuł wystawy odsłaniał ważny wymiar jego praktyki. Heurystyka odnosi się do poszukiwania i odkrywania rozwiązań, a nie do odtwarzania wcześniej ustalonego schematu. Słowo „igraszki” wprowadzało do tego procesu element swobody. Haska traktował eksperyment z powagą badacza, ale nie rezygnował z przyjemności sprawdzania rzeczy, których rezultat pozostawał nieznany.
Swoje idee rozwijał w koncepcji sztuki kinestetycznej, opartej na doznaniach związanych z ruchem, dotykiem i czuciem mięśniowym. W 1975 roku sformułował Mały Manifest Sztuki Kinestetycznej, a w 1987 roku Wielki Manifest Sztuki Kinestetycznej. Proponował w nich spojrzenie na sztukę wykraczające poza dominację wzroku. Znaczenie zyskiwało również to, jak człowiek odczuwa własne ciało i jego położenie w przestrzeni.
Równolegle coraz większą rolę w jego twórczości odgrywała semiotyka, czyli badanie znaków i sposobów powstawania znaczeń. W Pejzażach semiotycznych obraz stawał się przestrzenią organizowania znaków. Linie, barwy i relacje między elementami tworzyły układy, których sens nie wynikał z prostego podobieństwa do rzeczywistości. Haska dociekał, jak forma może stać się nośnikiem informacji i co decyduje o jej odczytaniu.
W swoich wspomnieniach Perypetie – intelektualne, polityczne, personalne…, napisanych w 2011 roku, Haska opisał zdarzenie z czasów pracy na krakowskiej ASP. Był wówczas asystentem Wacława Taranczewskiego, który pozostawił mu znaczną swobodę w prowadzeniu zajęć malarskich ze studentami architektury wnętrz. Podczas jednych z zajęć ustawił martwą naturę, w której znalazła się czaszka, prawdopodobnie psa. Zapytał studentów, z czym im się kojarzy. Żaden nie wymienił śmierci. „Padło 100 okrętnych rzeczy, a nie padło słowo śmierć. To mi dało do myślenia” – wspominał artysta. Historię tę umieścił w kontekście swoich rozważań o znakach i semiosferze.
Jego działalność nie ograniczała się do pracowni artystycznej. Projektował również kolorystykę przestrzeni architektonicznych, przenosząc doświadczenia malarskie do otoczenia człowieka. Uczestniczył w wystawach krajowych i zagranicznych, był także laureatem Nagrody Krytyki Plastycznej. Mimo rozległego dorobku i wieloletniej działalności pedagogicznej jego nazwisko pozostaje dziś mniej rozpoznawalne niż nazwiska wielu innych przedstawicieli powojennej polskiej awangardy.
Przypomnieniu tej twórczości służyły wystawy Antoni Haska: Introductio, zorganizowana przez Galerię Dyląg i zaprezentowana w krakowskiej Galerii Pryzmat w 2024 roku, oraz Pejzaże semiotyczne Antoniego Haski, zorganizowana przez Galerię Dyląg w 2025 roku. Obie pozwalały spojrzeć na dorobek artysty z perspektywy jego zainteresowania formą, znakiem i procesem twórczym, a także zwrócić uwagę na prace, które przez lata pozostawały poza szerszym obiegiem wystawienniczym.
Osobne miejsce w tej historii zajmuje film dokumentalny Radość odkrywania. Antoni Haska z 2025 roku w reżyserii Piotra Augustynka. Trwający 39 minut obraz prowadzi dwie równoległe opowieści. Pierwsza przybliża życie i wielokierunkową twórczość Haski. Druga przedstawia dwoje właścicieli galerii, którzy zamieszkali w jego dawnej pracowni i podjęli się dokumentowania pozostawionego dorobku. Film dotyka tym samym problemu pamięci o artyście: tego, co dzieje się z dziełami po śmierci ich autora, jak powstaje archiwum i ile pracy wymaga przywrócenie zapomnianej twórczości publiczności.
Dla Haski film nie musiał powstawać przy użyciu kamery. Rzeźba nie musiała pozostawać nieruchoma. Obraz nie musiał przedstawiać rzeczywistości, aby przekazywać znaczenie. Każda z tych możliwości otwierała kolejne pytania. Tytuł dokumentu Radość odkrywania trafnie oddaje charakter jego twórczości. Odkrywanie nie było etapem poprzedzającym powstanie dzieła. Stanowiło istotę samej pracy artystycznej, w której rezultat nigdy nie był ważniejszy od możliwości postawienia kolejnego pytania.
━━━━━━━━━━━━━
Źródła
Związek Polskich Artystów Plastyków, Okręg Krakowski – „Głos Plastyków”, nr 2/2024, s. 24-27.
Galeria Dyląg, Kraków – Pejzaże semiotyczne Antoniego Haski (2025), dokumentacja wystawy.
Radość odkrywania. Antoni Haska (2025), reż. Piotr Augustynek – zwiastun filmu.
Jeśli ten artykuł był dla Ciebie wartościowy i chcesz, aby O Zmierzchu i Świcie mogło nadal publikować niezależne teksty, możesz wesprzeć Fundusz Rozwojowy Magazynu.
Więcej informacji znajdziesz na stronie O MAGAZYNIE .
Treści publikowane w magazynie „O Zmierzchu i Świcie” mają charakter edukacyjny i popularnonaukowy. Nie stanowią porady medycznej, psychologicznej ani dietetycznej i nie zastępują konsultacji z lekarzem lub innym wykwalifikowanym specjalistą.




